Posty

Wyświetlam posty z etykietą Panama i Kostaryka

Polski tico w Kostaryce

Obraz
O ile w obecnych czasach nie trudno jest spotkać rodaków praktycznie w każdym zakątku świata (a chociażby wędrujących żwawo z dwójką małych dzieci na plecach na wulkan Arenal- podczas ich 3-miesięcznej wyprawy po Ameryce Łacińskiej, czy też w sklepie z pamiątkami na prowincji San Jose), o tyle kilkadziesiąt lat temu nie było to takie oczywiste. A jednak Polacy wyjeżdżali i zdobywali sukcesy poza granicami Polski wiele, wiele ładnych lat temu!  Lata 40. XX wieku to czas, kiedy "głową" Kostaryki był Polak – Teodor Michalski.  Teodor Picado Michalski to kostarykański adwokat, polityk i dziennikarz, Polak po mamie, tico po tacie. Urodził się w stolicy Kostaryki w San Jose w roku 1900. Był synem Jadwigi Michalskiej pochodzącej z dzisiejszego Radomska oraz Teodoro Picado Marina. Matka Teodora była pierwszą w historii Kostaryki kobietą – lekarzem. Co więcej, przyczyniła się do rozwoju medycyny w tym kraju. Mimo, iż Teodor urodził się poza terenem nieistniejącej wówczas na ma...

Wyspa Kokosowa

Obraz
Najbardziej wysunięty na południe punkt Ameryki Północnej. I to żaden błąd. Spójrzmy sobie na mapę, mimo iż Wyspę Kokosową ciężko ujrzeć na pierwszy rzut oka. Z powodu niezwykle różnorodnej, bujnej roślinności, nieustających tropikalnych burz i ulew wyspę nazywa się również Bukietem Oceanu.  Isla del Coco (hiszp. Wyspa Kokosowa) jakby powiedział tico , leży ponad 530 km na południowy wschód od wybrzeży Kostaryki. Oprócz skarbów w postaci flory i fauny wyspa kryje ponoć prawdziwe pirackie skarby. Od XVI wieku stanowiła bowiem nie tylko kryjówkę piratów ale również ich skarbiec. Skrupulatnie sporządzane przez piratów mapy i oznakowanie drzew poszło jednak na marne- dżungla rozrasta się bowiem w zawrotnym tempie. Piraci wracając na nią po kilku latach nie byli w stanie znaleźć swoich łupów. Przekopanie mającej ponad 7 km długości i 4 km szerokości gorącej i wilgotnej wyspy okazało się zadaniem ponad ludzkie siły i możliwości. Ba! Nawet przysłani przez prezydenta USA- Franklina D...

UFO w tropikach

Obraz
Na granicy Panamy i Kostaryki znajdziemy Park Narodowy Amistad. Park jest bardzo charakterystyczny ze względu na duże zróżnicowanie pod względem wysokości (od -100 m n.p.m. w Panamie do nawet 4000 m n.p.m. w Kostaryce). Mimo, że częściowo udostępniono go dla turystów, chętnych do eksploracji nie jest wielu. Ma to związek z wilgotnością powietrza, która przekracza nawet 95%! Te niewątpliwie trudne warunki odstraszają od pieszych wędrówek. Większość udostępnionych dla turystów szlaków znajduje się w pobliżu głównej siedziby strażników parku, która znajduje się niedaleko miejscowości Cerro Punta, około sześć godzin jazdy od Panama City.   Tereny parku są ulubionym miejscem ocelotów, jaguarów i pum- największych drapieżników Amistad. Żyją tam także harpie, bieliki, kolibry, tapiry, pekari i wiele, wiele innych gatunków.    Źródło: https://costa-rica-guide.com/nature/national-parks/la-amistad/ Cordillera de Talamanca (pasmo Gór Niebieskich leżących w obrębie ...

Bocas del Toro

Obraz
Archipelag wysp o dość nietypowej i wdzięcznie brzmiącej nazwie odnaleźć można nie gdzie indziej jak w Panamie, a dokładniej w jej północno-zachodniej części.  Położenie i ukształtowanie wysp ma przypominać głowę byka - stąd hiszpańska nazwa Bocas del Toro . Niektórzy podobieństwo widzą od razu, inni muszą mocno wytężyć wyobraźnię.  Bocas del Toro to liczne wyspy, wysepki, atole i skrawki lądu. Największą jest wyspa Colón, na którą dostać się można autokarem (wyprawa autokarem trwa prawie dobę) bądź samolotem. Rejsy odbywają się co kilkadziesiąt minut spod stołecznego panamskiego lotniska Albrook. Lot zapewni wiele wrażeń, nie tylko ze względu na zapierające dech w piesiach widoki najpierw Kanału Panamskiego a następnie wysepek, lecz także ze względu na dość leciwe samoloty Air Panama obsługujące tę trasę.  Colon jako największa wyspa cieszy się dużą popularnością. Z niej organizowane są liczne wypady np. nad zatokę rozgwiazd, plażę słynnej malu...

Gringo w panama hat

Obraz
Może nie wszyscy (ja do nich nie należę) ale pewno większość turystów odwiedzających różne, gorące części świata dba o prawidłowe nakrycie głowy. Niektórzy kierują się tylko własnym zdrowiem i dobrym samopoczuciem (w końcu udar to niemała sprawa) inni łączą pożyteczne z poczuciem estetyki. Za nakrycie głowy służyć mogą przeróżne chusty, chusteczki, tzw. czapki z daszkiem, aż po eleganckie kapelusze. Wspomniana przeze mnie w ostatnich dwóch postach Panama słynie nie tylko z kanału, ale właśnie z kapeluszy zwanych panama hat , które poniekąd z kanałem wiele łączy.  W czasach kiedy tematem budowy kanału zajmowali się Amerykanie, zaistniała konieczność wizyty prezydenta Stanów Zjednoczonych - Harry'ego Truman'a w Panamie. Podczas tej wizyty prezydent na jednym z bazarów zaopatrzył się w jasny, wyplatany kapelusz z niewielkim rondem. Kapelusz okazał się doskonałą i użyteczną pamiątką, która od razu została zauważona i doceniona przez rodaków pana Truman'a. Zaczął się pr...

Kanał Panamski czy Kanał Nikaraguański?

Obraz
O ile za wielkimi konstrukcjami stoją niebotyczne kwoty pieniędzy, tak w przypadku Kanału Panamskiego do "kosztów" zaliczyć należy tysiące ludzkich istnień.  Pierwsze próby budowy kanału podjął Francuz - Ferdinand Marie de Lesseps (budowniczy Kanału Sueskiego łączącego Morze Czerwone ze Śródziemnym), znany jako twórca planu Kanału Sueskiego (co zaznaczono na jego nagrobku). Inicjatywa budowy przypada na rok 1879. Jednakże z powodu złego rozpoznania hydrologii terenu oraz innych czynników, pomysł zakończył się fiaskiem, a Ferdinand najpierw trafił do więzienia, po czym został zrehabilitowany i odznaczony Legią Honorową. Po niepowodzeniu Francuzów, budową zajęli się Amerykanie. Koniec budowy przypada na rok 1914.  Pracowało przy niej wielu emigrantów z Karaibów oraz Azji. Budowa pochłonęła miliony dolarów i ponad 27 tys. robotników, którzy przyjeżdżając do Panamy umierali z powodu malarii, żółtej febry i wypadków podczas prac. O tym się wspomina, nie mówi. Myślę, że ta...

Kanał Panamski z perspektywy pływaka

Obraz
Z całą pewnością temat Kanału Panamskiego nie jestem w stanie zawrzeć w jednym poście. Ba! W końcu to jedno z kluczowych miejsc, budowli nie tylko dla samej Panamy, która niewątpliwie czerpie spore zyski z tej inwestycji, lecz także dla transportu morskiego na całym świecie.  Kanał wybudowano w celu skrócenia drogi statków. Od czasu jego otwarcia życie kapitanów stało się łatwiejsze. Nie trzeba bowiem opływać całej Ameryki Południowej, mijając brzegi Kolumbii, Wenezueli, Brazylii, itd. Tak więc droga i czas dowozu towarów uległ skróceniu. Ale coś za coś. Za przeprawę trzeba zapłacić. I to słono, tak jak woda, która w kanale płynie. Koszt przeprawy wylicza się biorąc pod uwagę wagę jednostki pływającej oraz ładunku. Średni koszt przeprawy to ok. 200 000 tys. zł (55 000 $). Rekordową kwotę zapłacił wycieczkowiec Norwegian Pearl w 2010 r. Na pokładzie znajdowało się wówczas ponad 3000 osób. Koszt ich przeprawy wyniósł prawie 400 000 $!!!  Kanał robi wrażenie, myślę, że w...

Parara Puru

Obraz
Na blogu pojawia się nowa kategoria: Ze świata . Trochę eksperyment ale mam nadzieję, że będzie udany :). W zakładce znajdą się oczywiście ciekawostki z różnych zakątków świata. Czasem z Panamy, Wenezueli, a może nawet ze Sri Lanki.  Pierwszy o Panamie, którą stosunkowo niedawno odwiedziłam i myślę, że jeszcze coś o niej pamiętam. Wioska Parara Puru, czyli w odwiedzinach u Indian Embera. Żeby się tam dostać na pewno potrzebna będzie łódka, wąska ale stabilna. Ubrani w kapoki czeka Was półgodzinny rej po rzece Charges (jest to również teren parku narodowego o takiej samej nazwie). Indianie Embera przywędrowali tam z terenów prowincji Darien znajdującej się przy granicy z Kolumbią. Dlaczego jednak Embera? Nazwa związana jest z językiem, którym  mieszkańcy wioski się posługują. Język ten nazywa się właśnie embera. Samo słowo ma wiele znaczeń: ludzie kukurydzy, przyjaciel . Które jest bardziej poprawne, tego niestety nie jestem w stanie stwierdzić. Mimo, iż mieszkają w pew...

Safari z krokodylem

Obraz
Głodnych mocnych wrażeń zachęcam do rejsu łodzią po rzece Tarcoles. Jak wyczytałam w jednym z przewodników, rzeka Tarcoles jest jedną z najbardziej zanieczyszczonych na terenie Kostaryki. Fakt ten nie zniechęcił jednak krokodyli; zobaczyć można ich tam całe stada.  Przygoda pewno ciekawa. Tak jakbyśmy oko w oko stanęli z naszym potencjalnym zabójcą. Cóż tu dużo mówić- ja tak to czuję. Łodzie, które przewożą turystów po rzece na pewno są bezpieczne (staram się ufać miejscowym, w końcu to ich naturalne środowisko życia), jednakże nikt nie zdecydował się na taką eskapadę. Ja również swoją eksplorację ograniczyłam do obejrzenia tych magicznych zwierząt z mostu biegnącego nad rzeką. Czemu uważam, że krokodyle są magiczne? Dla niektórych to tylko wielkie potwory czyhające na swoja ofiarę. Patrząc na nie rzeczywiście widać potężne ciało wygrzewające się często z otwartą paszczą, tak jakby chciały pokazać nam swoją siłę: "Patrz jaką mam paszczę, zaraz możesz się w niej znaleźć" ...

Caño Negro

Obraz
Rezerwat Caño Negro położony jest w północnej części Kostaryki, tuż przy granicy z Nikaraguą. Około 800 ha powierzchni parku stanowi słodkowodne jezioro, które niemal całkowicie wysycha podczas pory suchej. Przez jezioro przepływa natomiast rzeka Frio, chętnie zamieszkiwana przez krokodyle. Nazwa rezerwatu, w szczególności człon negro (hiszp. czarny) sugeruje, że będziemy mieli do czynienia z czymś "ciemnym". I rzeczywiście wody znajdującego się w parku jeziora mają brązowo- rdzawy kolor. W dużym stopniu uwarunkowane jest to warunkami glebowymi pobliskich terenów. Zwiedzanie W okresie od października do kwietnia tereny te są miejscem pobytu wielu zagrożonych wyginięciem ptaków brodzących, m.in. ibisów, kormoranów, czy warzęch białych. Oprócz ptaków spotkać tam można krokodyle, kajmany, żółwie, tapiry, itd.  Zwiedzanie rezerwatu odbywa się przy pomocy łódek. Wypływa się na okres ok. 2 godzin. W tym czasie, podobnie jak podczas safari w jednym z pań...

Kawa- napój bogów

Tak jak już wspomniałam, kawa jest bardzo cennym produktem Kostaryki. Dzieje się tak dlatego, iż ten kostarykański napój uważany jest za jeden z najlepszych na świecie. A to wszystko z dwóch głównych powodów. W Kostaryce zarówno warunki glebowe, jak i klimatyczne są wręcz doskonałe do uprawy drzew kawowca. Znaczna część zbiorów oznaczana jest literami "SHB" (ang. strictly hard bean ) co oznacza, że ziarna rosły powyżej 1300 m n.p.m. W takich warunkach owoce dojrzewają wolniej, a po wypaleniu mają głębszy smak.  W odróżnieniu od wielkich plantacji kawowych zlokalizowanych np. w Brazylii, w Kostaryce działają znacznie mniejsze, w których zbiory odbywają się ręcznie a nie przy pomocy kombajnów. Nie jest to bez znaczenia. Kawa dojrzewa bowiem nierównomiernie. Instytut Kawy  W Kostaryce działa bardzo osobliwa instytucja jaką jest Instytut Kawy. Jego głównym zadaniem jest dbanie o to by kawa była jak najwyższej jakości. Ponadto instytut prowadzi szkolenia oraz badani...

Czarne złoto Kostaryki

Obraz
Tuż przed dłuższą przerwą związaną z kolejnym wyjazdem opowiem o tym co w Kostaryce najlepsze (oczywiście- mnie też przez myśl przeszło, że takich rzeczy jest całkiem sporo ;)). Dziś temat KAWA. Przez wiele lat kawa była głównym produktem eksportowym tego kraju. Oczywiście do dnia dzisiejszego odgrywa ważną rolę w gospodarce tego państwa. Obecnie kawa jest trzecim z kolei eksportowanym produktem. Sektor rolniczy wytwarza ok. 20% całego PKB Kostaryki. Zatrudnia aż 30% ludności. Przykładowo w roku 2014 w Kostaryce wyprodukowano 100 000 ton kawy (głównie arabiki).  Kawa pojawiła się w Kostaryce w XVIII wieku. W wieku XIX rząd aktywnie wspierał tych, którzy chcieli zakładać własne plantacje. Początkowo kawę wysyłano do Chile, gdzie następnie wkładaną ją do worków z napisem "kawa chilijska" i wysyłano w świat (np. do Londynu). Pod koniec wieku XIX część kawy trafiła bezpośrednio do Wielkiej Brytanii, która widząc potencjał Kostaryki postanowiła rozpocząć z nią bezpośredni...

Marino Ballena

Obraz
Kolejny park narodowy na mapie Kostaryki. Czy coś go wyróżnia? Czy jest czym się zachwycić?  Marino Ballena usytuowany jest przy wybrzeżu Pacyfiku. Nazwa parku oznacza "zatokę wieloryba". I rzeczywiście od grudnia do końca marca można spotkać tam te ssaki przypływające tu z obu półkul na gody. Obowiązkowo spacer plażą w kierunku "wielorybiego ogona" lub jak niektórzy twierdzą "delfiniego ogona". Delfinów na pewno jest znaczenie więcej i znacznie łatwiej je spotkać (widziałam ich całe stada, chętnie wdawały się w zabawę i płynęły za łódkami). Skąd ten "ogon"?  Jest to miejsce gdzie łączą się ze sobą dwie zatoki. Podczas odpływu wyłania się piaszczysta plaża. Z lotu ptaka wygląda niczym ogon wieloryba (tyle że z piasku ;)).    Źródło: https://news.co.cr/marino-ballena-national-park/48896/ W Marino Ballena ujrzałam również coś, co określiłam wówczas jako najpiękniejszy widok na świecie. W mgnieniu oka porównałam wszystko c...

Teatr Narodowy

Obraz
Narodowy teatr Kostaryki powstał pod koniec XIX wieku. Stanowi jeden z ważniejszych ośrodków kulturalnych w skali całego państwa. Regularnie odbywają się w nim koncerty Orkiestry Symfonicznej.   Budynek teatru, na szczycie statuetki symbolizujące Muzykę, Sztukę oraz Literaturę Obok teatru można zobaczyć dość osobliwy pomnik Jana Pawła II Inicjatywa budowy gmachu została zapoczątkowana przez baronów kawowych, którzy zgodzili się na zapłatę specjalnego podatku odprowadzanego od każdego worka kawy (rzecz jasna na budowę teatru). Drugim impulsem powstania takiego miejsca był fakt, iż światowej sławy primadonna Adelinba Patti (włoska śpiewacza sopranowa) podczas tourne po Ameryce Środkowej ominęła Kostarykę twierdząc, że nie ma dla niej odpowiedniego miejsca na występ.  Adelina Patti, źródło: https://en.wikipedia.org/wiki/Adelina_Patti Podczas projektowania teatru współpracowali ze sobą architekci z Francji, Włoch oraz Hiszpanii. Wyposażyli oni bud...

San Jose- bijące serce Kostaryki

Obraz
Jak na prawdziwą stolicę przystało, San Jose tętni życiem od rana do późnych godzin nocnych.  Można by rzec, że San Jose to także jedna z zimniejszych części Kostaryki. Stolica usytuowana jest bowiem na wysokości prawie 1200 m n.p.m. Ma to swoje plusy- idealna temperatura do zwiedzania, oraz minusy- trzeba jednak pomyśleć o zabraniu dłuższych spodni i bluzy (przydadzą się głównie na nocne eskapady).  Z tego co usłyszałam od lokalnego przewodnika, Ameryka Łacińska nie może poszczycić się posiadaniem zachwycających stolic za wyjątkiem kolumbijskiej Bogoty oraz Panama City (co zresztą potwierdzam osobiście). Podobnie jest z San Jose, chociaż oczywiście jest to ocena czysto subiektywna. Naturalnie są pewne perełki, jak np. teatr z końca XIX wieku (szerzej w kolejnym poście), pałace oraz dwa uniwersytety, w tym jeden z 1843 r. oraz dość urokliwa poczta.  Budynek poczty, źródło: https://www.tripadvisor.com/Tourism-g309293-San_Jose_San_Jose_Metro_Province_of_San_Jo...

Żaba szklana i spółka

Obraz
Kostaryka- kraj bardzo ciekawy i jak wiadomo różnorodny pod względem m.in. gatunków zwierząt. Ponieważ nie sposób przypomnieć sobie i opisać wszystkiego, na ten post wybrałam temat "żaby".  Żaby trujące W jednym z poprzednich wpisów zamieściłam zdjęcie czarno-zielonych żab:  Możliwe, że słabo je widać ze względu na słabą jakoś zdjęcia oraz wielkość tych płazów. Są naprawdę maleńkie. Ich długość to ok. 2-5 cm. W Kostaryce często można spotkać żaby, które mimo tego że są małe to zagrażają naszemu życiu. Ich skóra posiada właściwości silnie trujące, które mogą powodować zgon nawet kilku osób!! Jedna z wersji, którą usłyszałam podawała, że trucizna na skórze to wynik zjadanego przez płazy pożywienia (najczęściej zajadają mrówki, stonogi, czy roztocza). Najbardziej toksycznym jest liściołaz żółty, który posiada wystarczająco dużo toksyny do zabicia dwudziestu ludzi lub około dziesięciu tysięcy myszy!! Liściołaz żółty, źródło: https://www.wykop.pl/wpis/5669322/lis...